Co jakiś czas czytam sobie różne portale, głównie dla komentarzy. Portale Agory, zwłaszcza Gazeta, strzeliły sobie w stopę, dlatego czytam konkurencję. Oto jeden z celniejszych komentarzy, zacytuję w całości. Trudno nie przyznać racji.
Teoretyczny system destrukcji teoretycznego państwa, obejmujący kilka dekad likwidacji, może mieć taki scenariusz:
- niszczenie więzi rodzinnych tj. swoboda seksualna i rozwody, pogoń za pieniędzmi na przeżycie rodziny, brak czasu na wychowywanie dzieci, tworzenie wzorca braku rodziny dla dzieci,
- niszczenie poczucia patriotyzmu według zasady „patriota to idiota”,
- przejęcie przemysłu i likwidacja firm mogących stanowić zagrożenie konkurencyjne lub będących w stanie odbudowywać państwo, zmuszając państwo do konsumpcji dóbr wytworzonych poza państwem,
- tworzenie prawa, w którym tylko wybrane osoby i mafie dobrze funkcjonują,
- nałożenie obciążeń i zobowiązań, tak aby społeczeństwo cały czas pracowało tylko na swoje podstawowe utrzymanie,
- maksymalne zwolnienie z obciążeń finansowych kapitału obcego, tworząc nierówne warunki konkurencji z firmami rodzimymi,
- utrzymywanie rozbieżności w zarobkach na podobnych stanowiskach, tak aby szczególnie młode i kreatywne osoby wdziały największy sens w emigracji z braku perspektyw rozwojowych na miejscu tj. kupno mieszkania lub budowa domu, założenie i utrzymanie rodziny, rozwój i zdobywanie doświadczenia,
- zadłużenie państwa do takiego poziomu, aby społeczeństwo państwa było w stanie spłacać odsetki od pożyczek, nie mogąc spłacić kapitału,
- stworzenie systemu tak, aby istniało wysokie bezrobocie i społeczeństwo żyło w ciągłej obawie o pracę, nie strajkowało, nie organizowało i nie protestowało przeciwko warunkom pracy,
- doprowadzenie do upadku moralnego, zniszczenie historii, ciągłe wskazywanie, że można żyć lepiej - ale poza likwidowanym państwem,
- przejęcie sektora bankowego tak aby każdy większy ruch finansowy państwa oraz osób prywatnych z dużym kapitałem był kontrolowany, a jeśli trzeba, szybko zablokowany,
- zbudowanie instytucji nadzoru i represji tak, aby społeczeństwo czuło się sterroryzowane przez państwo,
- stworzenie pozorów demokracji, nie dając społeczeństwu faktycznej mocy decyzyjnej do zmian w taki sposób, aby społeczeństwo nie widziało sensu udziału w wyborach, co może dać możliwość manipulacji statystykami i wynikami wyborów,
- przejęcie mediów, nie dopuszczając tym samym do wymknięcia się spod kontroli informacji, które mogą destabilizować i opóźniać proces destrukcji państwa,
- zlikwidowanie zdolność obronnej państwa, pozwalając mu funkcjonować militarnie przez pewien czas na prawach zależności, w tym likwidacja wyszkolonych rezerw osobowych, pozbawiając państwo możliwości działania w czasie konieczności interwencji zewnętrznej,
- wprowadzenie na stanowiska kierownicze w państwie ludzi pozbawionych głębszych więzi z narodem i pozbawionych poczucia obowiązku wobec narodu, którym kierują,
- stopniową likwidację elit intelektualnych i przywódczych poprzez manipulację systemem edukacji,
- likwidację sprawności systemu opieki zdrowotnej tak aby przyspieszyć proces likwidacji społeczeństwa, w szczególności starszego pokolenia intelektualistów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 października 2014
poniedziałek, 11 listopada 2013
Hołota!
Wracałem do domu, spokojnie, powoli. W domu dowiedziałem się o zamieszkach w Warszawie. Mój komentarz - w takich chwilach tęsknię do czasów, gdy zadymiarze milicji się po prostu bali.
Czy dzisiejsza polska policja nie zna ścieżki zdrowia? Ot, pierwszy z brzegu przykład jak powinni postąpić z chuliganami:
Właśnie tak się powinno traktować podobnych zadymiarzy.
A oto komentarze do tego filmu co wyżej.
Tak na marginesie, to nie jest OMON, ale ukraińska jednostka Bierkut. To jednak nie ma znaczenia. Gdy słyszę o kolejnych zniszczeniach w mieście i akcjach neofaszystów dochodzę do wniosku, że tylko solidne pałowanie i porządne kary finansowe zrobią porządek z takimi patafianami.
A za karę faszyści powinni odbudować tę spaloną tęczę. Samemu, za własne pieniądze, wypłaciwszy przedtem sowite odszkodowanie.
Niedawno byłem w Monachium, chodziłem tymi samymi ulicami, byłem w tych samych piwiarniach, w których powstawała partia Hitlera. Mam coraz większe wątpliwości.
Czy dzisiejsza polska policja nie zna ścieżki zdrowia? Ot, pierwszy z brzegu przykład jak powinni postąpić z chuliganami:
Właśnie tak się powinno traktować podobnych zadymiarzy.
A oto komentarze do tego filmu co wyżej.
Tak na marginesie, to nie jest OMON, ale ukraińska jednostka Bierkut. To jednak nie ma znaczenia. Gdy słyszę o kolejnych zniszczeniach w mieście i akcjach neofaszystów dochodzę do wniosku, że tylko solidne pałowanie i porządne kary finansowe zrobią porządek z takimi patafianami.
A za karę faszyści powinni odbudować tę spaloną tęczę. Samemu, za własne pieniądze, wypłaciwszy przedtem sowite odszkodowanie.
Niedawno byłem w Monachium, chodziłem tymi samymi ulicami, byłem w tych samych piwiarniach, w których powstawała partia Hitlera. Mam coraz większe wątpliwości.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Ciekawostka z polskiej wioski
Tyle czytałem na temat bardzo swoistego miejsca, jakim bez wątpienia była dzielnica Avondale w Chicago - swego czasu największe skupisko Polonii za granicą. W końcu nie bez powodu drugim co do wielkości skupiskiem Polaków na świecie nie jest Trójmiasto, czy któraś ze śląskich aglomeracji ale... Chicago.

Na zdjęciu - ulica Milwaukee i "słynny" sklep, który doczekał się nawet fotki w Wikipedii pod hasłem Jackowo. Tak też nazywa się ta dzielnica, od kościoła Św Jacka przy ulicy Wolfram.
Byłem w jednym z takich sklepów, gdzie można kupić nie tylko polski chleb, ale także mąkę żytnią (prościej w Chicago niż w Warszawie, powaga!) i mnóstwo innych produktów. W tym sklepie słyszałem bardzo charakterystyczną piosenkę o Bartku, który miał wypadek ze stówką butelek, złamał ząbek o sto żubrówek, a tyle wypił wódek, że upadł na tyłek: "przykry to wypadek, przybiegł policjantek, Bartek wypiął rurę i zapomniał słówek"...
Myślałem, że tę piosenkę nagrali emigranci. Przywieźli oni do USA niejedną piosenkę, najsławniejsza stała się chyba "Who stole the kishka" nagrana m.in. przez Mantys Brothers, a także przez Ala Jankovica. Tymczasem utwór o Bartku nagrali francuscy parodyści z zespołu Les VRP.
Znajomi mówili mi, że polską dzielnicę w Chicago koniecznie trzeba zobaczyć. Podtrzymuję to stwierdzenie, Jackowo jest bardzo swoistym miejscem. Świadczy o tym na przykład taka kartka w witrynie sklepu:

W Polsce - nic nadzwyczajnego. Ale to zdjęcie zrobiłem w USA!
Mała adnotacja na marginesie - tę piosenkę o Bartku słyszałem dawno temu, gdy mój kolega o ksywce Marchewa vel Murphy puścił mi jako ciekawostkę. W tym czasie jednym z "pomocników drogowych" był Bartek, który pochodził z Wrocławia, kiedyś mieszkał w ceglanym budynku niedaleko dworca głównego, a za kołnierz nie wylewał i mnóstwo żubrówki wypił;)
Na zdjęciu - ulica Milwaukee i "słynny" sklep, który doczekał się nawet fotki w Wikipedii pod hasłem Jackowo. Tak też nazywa się ta dzielnica, od kościoła Św Jacka przy ulicy Wolfram.
Byłem w jednym z takich sklepów, gdzie można kupić nie tylko polski chleb, ale także mąkę żytnią (prościej w Chicago niż w Warszawie, powaga!) i mnóstwo innych produktów. W tym sklepie słyszałem bardzo charakterystyczną piosenkę o Bartku, który miał wypadek ze stówką butelek, złamał ząbek o sto żubrówek, a tyle wypił wódek, że upadł na tyłek: "przykry to wypadek, przybiegł policjantek, Bartek wypiął rurę i zapomniał słówek"...
Myślałem, że tę piosenkę nagrali emigranci. Przywieźli oni do USA niejedną piosenkę, najsławniejsza stała się chyba "Who stole the kishka" nagrana m.in. przez Mantys Brothers, a także przez Ala Jankovica. Tymczasem utwór o Bartku nagrali francuscy parodyści z zespołu Les VRP.
Znajomi mówili mi, że polską dzielnicę w Chicago koniecznie trzeba zobaczyć. Podtrzymuję to stwierdzenie, Jackowo jest bardzo swoistym miejscem. Świadczy o tym na przykład taka kartka w witrynie sklepu:
W Polsce - nic nadzwyczajnego. Ale to zdjęcie zrobiłem w USA!
Mała adnotacja na marginesie - tę piosenkę o Bartku słyszałem dawno temu, gdy mój kolega o ksywce Marchewa vel Murphy puścił mi jako ciekawostkę. W tym czasie jednym z "pomocników drogowych" był Bartek, który pochodził z Wrocławia, kiedyś mieszkał w ceglanym budynku niedaleko dworca głównego, a za kołnierz nie wylewał i mnóstwo żubrówki wypił;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


