Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ham. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ham. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 września 2013

Mój stary jest krótkofalowcem (czyli opowiadanie nie całkiem z życia wzięte)

Odkąd pamiętam, w domu zawsze był jakiś sprzęt elektroniczny. Ojciec bawił się tym od dawna, opowiadał mi o swoich eksperymentach, budował odbiorniki radiowe, niektóre nawet działały. To jednak za mało powiedziane, bo jego pasja jest wszędzie.

Rodzina czasami ma tego tak serdecznie dość, że nawet sobie nie wyobrażacie. Cały czas włączony jakiś odbiornik, gdzie w szumach i jakiś pieprzonych piskach, gwizdach słychać kaczy głos nawiedzonych gości, którzy cały czas coś o siku siku. O żesz kur... nie mogą iść do tego kibla czy co? Mama też ma przerąbane, powiedziała mi kiedyś, że wśród hałasu dzieciaków w szkole wyłapywała „si ku kontest”.
Nas atakuje nie tylko ten kaczy głos. Stary równie często łapie za klucz i całymi dniami pika z jakimiś innymi podobnymi. Kiedyś mnie chciał nauczyć tego gówna, ale stwierdziłem, że na nic mi się to nie przyda. Ale jakoś samo wsiąkło przez osmozę. No, raz się przydało, gdy pojechaliśmy na narty i stary zjechał ze szlaku i się zgubił. Ja zjechałem, bo mi się zachciało lać. Usłyszałem jego gwizdek, odgwizdałem mu i tak żeśmy się dogadali. W sumie, gdybym nie znał morsa, też bym odgwizdał i też by mnie znalazł – jeden czort. Dumny był ze mnie, cały czas podkreślał, że tego to trzeba się uczyć, bo się w życiu przyda. Na ch*j to, skoro i tak nikt tego nie umie poza takimi wariatami, jak on. I czasami ich rodzinami, które i tak mają przesrane.

niedziela, 17 lutego 2013

Old geezer

Jak już jesteśmy w tematach krótkofalowców, to podrzucę coś takiego:

Razem z restrukturyzacją Urzędu Komunikacji Elektronicznej wprowadza się następującą licencję Kategorii "S"

Licencja amatorska Kategorii S - "Stary Dziad"


1. Egzamin nie jest wymagany, osoba podlega nominacji przez kumpli z radia.
2. Znak wywoławczy nie jest wymagany. Stary dziad i tak go nie zapamięta.
3. Nie wymaga się telegrafii, bo artretyzm uniemożliwi nadawanie za pomocą klucza. Zresztą Stary Dziad i tak  nie zapamięta alfabetu Morse'a.
4. Komunikacja głosowa - emisja AM, a nie SSB. Stary dziad nadal posiada sprzęt z lat czterdziestych i pięćdziesiątych.
5. Jedna częstotliwość stabilizowana kwarcem w paśmie 80m. Brak ograniczeń mocy nadawania.
6. Dwustronne łączności nie są wymagane. Wystarczy włączyć nadajnik i zacząć niekończący się monolog narzekań.
7. Ulubione tematy: hemoroidy, prostata i pogoda.

Kiedy stajesz się Starym Dziadem?
Znajomi (jeśli ich tylko masz) na pewno ci o tym powiedzą.

Jaka jest różnica między Starym Prykiem lub Pierdziochem a Starym Dziadem? Dziad to przypadek stracony, w innych staruszkach siedzi duch młodego fajnego faceta.
(autor: N9JO, biuletyn Broward County Amateur Radio Club)

Na marginesie - szkoda, że polskie biuletyny klubów krótkofalarskich nie są chociaż w połowie tak ciekawe jak ten, dystrybuowany przez niewielki klub z okolic Ft Lauderdale na Florydzie.

niedziela, 3 lutego 2013

Wrota do starego świata

Dość często słucham stacji na falach krótkich. Coraz mniej słychać tam polską mowę, jedynie sporadyczne okraszone 'łaciną' rozmowy oficerów na obcych statkach albo audycje Radia Pekin. Kiedyś była tzw. 'giełda statków' a całkiem ciekawe rozmowy ciągnęły się wieczorami do późna w nocy. Na statku byli radiooficerowie, obsługujący skomplikowaną aparaturę. Co pół godziny wszystkie rozmowy milkły na 5 minut - nasłuchiwano, czy ktoś nie wzywa pomocy. Nawet był specjalnie oznaczany zegar... To wszystko już odeszło w przeszłość.
Jej resztki jeszcze można usłyszeć, ale to ostatni dzwonek. Zaraz i ten świat się skończy. Przykro tak, gdy w ciągu zaledwie 20 lat gwarne pasma fal krótkich zmieniły się nie do poznania. Ten świat dla większości ludzi nigdy nie istniał, ja miałem to szczęście go doświadczyć, gdy wieczorami słuchałem na potężnym odbiorniku. Ba, słyszałem nawet Dar Młodzieży, gdy rozmawiał z nieistniejącą już stacją Gdynia Radio. Oto ostatnia wiadomość nadana przez stację Gdynia Radio, po siedemdziesięciu latach służby. Gdyby była taka możliwość, by usłyszeć teraz to, co kiedyś nadawano. Niestety nie ma, poza nagraniami umieszczonymi przez amatorów na youtube i podobnych serwisach.

sobota, 12 stycznia 2013

Polacy nie dorośli

Polacy do wielu rzeczy po prostu nie dorośli. Jeszcze. Nie mówię tu o pospolitym chuligaństwie, bo to zjawisko występuje pod każdą szerokością i długością geograficzną. Mam na myśli ogólny stan, gdzie szanuje się cudzą własność i pracę.
Nawet w hermetycznym środowisku ludzi zafascynowanych radiem (mówię tu o radiostacjach itp) to widać. Widać po tym, co się dzieje na przekaźniku krótkofalarskim zwanym przemiennikiem. Urządzenie to odbiera i nadaje to, co odebrało, dzięki czemu możliwa jest łączność między stacjami, które by się nie mogły dogadać bezpośrednio. Z tego urządzenia mają korzystać krótkofalowcy, ale niestety sił swoich próbują także dziwne indywidua, które kupiły sobie radiostację za 300zł po to by robić dym.
Na przemiennikach regularnie pojawiają się "bekacze", którzy wydają z siebie dziwne dźwięki - na szczęście teraz jest ich mniej. Znaleźli sobie za to inną zabawkę, jaką jest Echolink.
Niektóre przemienniki są połączone ze sobą (i nie tylko ze sobą, z tego korzystają także inni krótkofalowcy na całym świecie) przez Internet. Wystarczy za pomocą klawiatury DTMF (dźwięk jak przy wybieraniu numeru w telefonie) zestawić połączenie do innej stacji w Echolinku i można przeprowadzić łączność. Ba, możliwe jest także zestawienie łączności radiostacja <-> przemiennik <-> sieć Echolink <-> inny przemiennik <-> druga stacja. To działa, ale niestety w Polsce ludzie nie dorośli jeszcze do takiej "zabawki". Przykłady dało się usłyszeć na obu warszawskich przemiennikach połączonych z siecią Echolink - ktoś co chwila pikał, zestawiał połączenia i tamże bekał, piszczał, puszczał jakąś muzykę...
Po prostu widać, że Polacy muszą dorosnąć do tego.
Echolinka na warszawskim przemienniku SR5WA raczej już nie będzie...
Oczywiście nie jest to jedyny przypadek głupoty, bezmyślności i nieposzanowania czyjejś pracy. Mamy tego pełno dookoła.