Reklamy w radiu Zet Gold mnie dobijają. Kiedyś dawno temu słuchałem VOX FM, ale wpakowanie disco polo mi zupełnie nie pasowało.
Niemniej nawet disco polo jest lepsze od reklam, których jest pełno w RMF i Zet.
Dzis mała niespodzianka, bo gdy reklamy zniechęciły mnie do miksu tanecznego (gra Bogdan Fabiański), przełączałem kolejne programy i trafiłem na program Sierockiego w Voksie. Słuchało się fajnie, do czasu aż było że "ona tańczy dla mnie". Tego było jednak za wiele i przełączyłem dalej. Niestety znowu reklamy. Nowotwór stacji radiowych i telewizyjnych.
Gdy tylko słyszę sygnał reklam, pukam w kolejny sensor Radmora, by przełączyć na inną stację.
Dzisiejszy mix Sierockiego przyniósł mi wspomnienia. Piosenkę Danza Kuduro Dona Omara grali podczas party na konferencji VMworld w Cannes. Przedtem była Czarownica zespołu Fanatic (z Żyrardowa) - kiedyś robiłem sobie jaja z muzyki disco polo w audycjach, które nagrywałem na kasetach i wysyłałem do Magdy... TEJ Magdy, po której został nam pies.
Ten pies.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 9 stycznia 2016
środa, 22 lipca 2015
Skąd Robert Miles wziął główny motyw?
Utwór "Children" Roberta Milesa, z charakterystycznym teledyskiem, w którym grała mała dziewczynka na tylnym siedzeniu samochodu, oglądająca różne miejsca (Paryż, Londyn, Genewa oraz górzyste rejony Szwajcarii, Francji i Włoch) przez okno, był bardzo znany pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Był tak znany, że powstały nawet moduły ProTrackera/FastTrackera z tym utworem (mam dwa).
Skąd Robert Miles wziął główny motyw?
Z Rosji - a dokładniej z piosenki Garika Sukacziowa - Напои меня водой (napój mnie wodą...twojej miłości).
Oto ta piosenka.
Nigdy bym się nie spodziewał...
Skąd Robert Miles wziął główny motyw?
Z Rosji - a dokładniej z piosenki Garika Sukacziowa - Напои меня водой (napój mnie wodą...twojej miłości).
Oto ta piosenka.
Nigdy bym się nie spodziewał...
czwartek, 16 lipca 2015
Koncert, na którym chciałbym być
Ale to już niemożliwe, bo się dawno odbył i powtórki nie będzie:
BARDZO, BARDZO dobre wykonanie tej klasycznej piosenki.
C.C.Catch będzie w przyszłym tygodniu w Polsce, w Ostródzie na festiwalu muzyki tanecznej.
P.S. Z youtube'a już zapisałem, bo pewnie znowu go skasują. Katalog "/home/my_user/Wideo/teledyski" coraz bardziej puchnie.
BARDZO, BARDZO dobre wykonanie tej klasycznej piosenki.
C.C.Catch będzie w przyszłym tygodniu w Polsce, w Ostródzie na festiwalu muzyki tanecznej.
P.S. Z youtube'a już zapisałem, bo pewnie znowu go skasują. Katalog "/home/my_user/Wideo/teledyski" coraz bardziej puchnie.
wtorek, 14 lipca 2015
Dzisiejsi wykonawcy
W pracy czasami rozmawiamy przy kawie na tak zwane tematy ogólne. Tym razem zeszło na muzykę. Pominę tutaj rzeczy techniczne, ale wspomnę o tym, że wykonawcy w latach osiemdziesiątych umieli więcej. Kilka przykładów:
1. Maanam podczas recitalu Opole 1985. Najlepszy okres tego zespołu. Dali koncert tej jakości, że wystarczyłoby go nagrać na płytę i już. Tak nagrać, jak grali.
Oto dowód - jest tu.
2. Jerzy Rybiński - Deszcz w obcym mieście. Na żywo - Opole 1980, wersja studyjna jest tu. Który z dzisiejszych wykonawców potrafi zagrać na żywo prawie tak samo, jak w studio? Tak na marginesie, mam styl do Ketrona do tej piosenki, jeśli ktoś chce.
3. Izabela Trojanowska - Wszystko czego dziś chcę. Zjawiskowa kobieta. (styl pod tę piosenkę też mam).
4. Sporo piosenek lat siedemdziesiątych. Ogólnie polecam cały zapis koncertu w Opolu z 1979r. Do tego genialna konferansjerka Sznuka.
5. Piosenki miały naprawdę fajny tekst. Razem z zapowiedzią znana piosenka z instrumentacją Jana Ptaszyna Wróblewskiego.
A dziś...
No dobra z litości nie umieszczę popularnego hitu a jego parodię (nota bene świetnie zrobioną). Jeśli uda mi się zebrać materiały wideo, to zmontuję takie coś po polsku. Muzykę już mam.
Porównajcie występy na żywo z tym, co było kiedyś. Znowu 1985r. bardzo znana piosenka Papierowy Księżyc w wykonaniu Haliny Frąckowiak. Zwróćcie uwagę także na to jak gra orkiestra. W szczególności na muzyka grającego na instrumentach klawiszowych. Film jest tu
Ale trzeba oddać sprawiedliwość - gnioty też były. Oto wykonanie Pocztówki z Wakacji zespołu Papa Dance z tego samego festiwalu premier w Opolu. Obejrzyjcie. Albo może lepiej nie. Takiej porażki dawno nie słyszałem. I takie wykonanie było na tym samym koncercie co jeden z najlepszych recitali Maanamu w jego najlepszym okresie.
1. Maanam podczas recitalu Opole 1985. Najlepszy okres tego zespołu. Dali koncert tej jakości, że wystarczyłoby go nagrać na płytę i już. Tak nagrać, jak grali.
Oto dowód - jest tu.
2. Jerzy Rybiński - Deszcz w obcym mieście. Na żywo - Opole 1980, wersja studyjna jest tu. Który z dzisiejszych wykonawców potrafi zagrać na żywo prawie tak samo, jak w studio? Tak na marginesie, mam styl do Ketrona do tej piosenki, jeśli ktoś chce.
3. Izabela Trojanowska - Wszystko czego dziś chcę. Zjawiskowa kobieta. (styl pod tę piosenkę też mam).
4. Sporo piosenek lat siedemdziesiątych. Ogólnie polecam cały zapis koncertu w Opolu z 1979r. Do tego genialna konferansjerka Sznuka.
5. Piosenki miały naprawdę fajny tekst. Razem z zapowiedzią znana piosenka z instrumentacją Jana Ptaszyna Wróblewskiego.
A dziś...
No dobra z litości nie umieszczę popularnego hitu a jego parodię (nota bene świetnie zrobioną). Jeśli uda mi się zebrać materiały wideo, to zmontuję takie coś po polsku. Muzykę już mam.
Porównajcie występy na żywo z tym, co było kiedyś. Znowu 1985r. bardzo znana piosenka Papierowy Księżyc w wykonaniu Haliny Frąckowiak. Zwróćcie uwagę także na to jak gra orkiestra. W szczególności na muzyka grającego na instrumentach klawiszowych. Film jest tu
Ale trzeba oddać sprawiedliwość - gnioty też były. Oto wykonanie Pocztówki z Wakacji zespołu Papa Dance z tego samego festiwalu premier w Opolu. Obejrzyjcie. Albo może lepiej nie. Takiej porażki dawno nie słyszałem. I takie wykonanie było na tym samym koncercie co jeden z najlepszych recitali Maanamu w jego najlepszym okresie.
niedziela, 28 czerwca 2015
To naprawdę ona
Youtube to bardzo dobry wynalazek. Dzięki temu serwisowi można obejrzeć relacje ze zdarzeń, w których nigdy bym nie wziął udziału. Wśród nich była na przykład dyskoteka na Łużnikach organizowana przez rosyjskie Awtoradio. Nie zamierzam się wybierać do Rosji mimo to, że język rosyjski nie jest mi całkiem obcy. W zamian za to oglądam sobie wideo z tej sylwestrowej dyskoteki, profesjonalnie zrobione, bardzo dobry dźwięk.
Podłączyłem komputer do wzmacniacza i słucham sobie oraz ukradkiem oglądam. Nagle znajoma twarz - to oni znaleźli dublerkę dla C.C.Catch i podłożyli głos? Nie!!! to autentyczna C.C.Catch. Fakt, trochę się zestarzała ale nadal show robi na poziomie. Oglądam dalej a tam połowa duetu Bad Boys Blue (ktoś to jeszcze pamięta? Ja to na dyskotekach puszczałem dawno temu...) - połowa bo Trevor Taylor zmarł na serce w 2008r.
Tak na marginesie - dla mnie youtube zawsze występuje razem z narzędziami do nagrywania strumienia - bo najlepsze filmy szybko wylatują z tubki i trzeba je zagrać na dysk.
Kolekcja rośnie. Będę miał co oglądać, gdy wszystkie podobne klipy poznikają z youtube'a na mocy jakiegoś głupiego porozumienia pijawek i zostanie jedynie payola znana z polskich stacji radiowych.
Podłączyłem komputer do wzmacniacza i słucham sobie oraz ukradkiem oglądam. Nagle znajoma twarz - to oni znaleźli dublerkę dla C.C.Catch i podłożyli głos? Nie!!! to autentyczna C.C.Catch. Fakt, trochę się zestarzała ale nadal show robi na poziomie. Oglądam dalej a tam połowa duetu Bad Boys Blue (ktoś to jeszcze pamięta? Ja to na dyskotekach puszczałem dawno temu...) - połowa bo Trevor Taylor zmarł na serce w 2008r.
Tak na marginesie - dla mnie youtube zawsze występuje razem z narzędziami do nagrywania strumienia - bo najlepsze filmy szybko wylatują z tubki i trzeba je zagrać na dysk.
Kolekcja rośnie. Będę miał co oglądać, gdy wszystkie podobne klipy poznikają z youtube'a na mocy jakiegoś głupiego porozumienia pijawek i zostanie jedynie payola znana z polskich stacji radiowych.
piątek, 24 kwietnia 2015
Wysocki i nostalgia
Od pewnego czasu rozmawiam z kolegą, miłośnikiem radia z Ukrainy. Kolega ten wspominał mi o tym, że piosenki Wysockiego są dziś związane z wielką nostalgią, szczególnie wśród Rosjan. Dlaczego?
Weźmy na przykład Moskwa-Odessa
tych, którzy rosyjskiego języka nie znają, muszę tu niestety odesłać do tłumaczenia.
Do których miast zamiast Odessy pilot mógł polecieć?
Murmańsk, Aszchabad (obecnie Turkmenistan), Kijów, Charków (Ukraina), Kiszyniów (Mołdawia), Lwów (Ukraina), Leningrad, Tbilisi (Gruzja), Rostów nad Donem, Władywostok... Londyn, Delhi, Magadan.
A dlaczego odwołany lot do Odessy był czymś dziwnym?
Bo Odessa leży nad Morzem Czarnym i ma klimat umiarkowany kontynentalny. Zimy są bardzo łagodne, śnieg i temperatura poniżej -10 stopni zdarzają się bardzo rzadko. A skoro "w Leningradzie pociekło z dachów" (в Ленинграде с крыши потекло), to trudno by było, żeby w Odessie zasypało śniegiem (сугробы намело) i ciężko spodziewać się dodatkowych opadów śniegu (завтра ожидают снегопада).
To jest po prostu inny świat. Prawdopodobnie tęsknota za tym nieistniejącym światem to właśnie jeden z powodów nostalgii.
Weźmy na przykład Moskwa-Odessa
tych, którzy rosyjskiego języka nie znają, muszę tu niestety odesłać do tłumaczenia.
Do których miast zamiast Odessy pilot mógł polecieć?
Murmańsk, Aszchabad (obecnie Turkmenistan), Kijów, Charków (Ukraina), Kiszyniów (Mołdawia), Lwów (Ukraina), Leningrad, Tbilisi (Gruzja), Rostów nad Donem, Władywostok... Londyn, Delhi, Magadan.
A dlaczego odwołany lot do Odessy był czymś dziwnym?
Bo Odessa leży nad Morzem Czarnym i ma klimat umiarkowany kontynentalny. Zimy są bardzo łagodne, śnieg i temperatura poniżej -10 stopni zdarzają się bardzo rzadko. A skoro "w Leningradzie pociekło z dachów" (в Ленинграде с крыши потекло), to trudno by było, żeby w Odessie zasypało śniegiem (сугробы намело) i ciężko spodziewać się dodatkowych opadów śniegu (завтра ожидают снегопада).
To jest po prostu inny świat. Prawdopodobnie tęsknota za tym nieistniejącym światem to właśnie jeden z powodów nostalgii.
wtorek, 27 stycznia 2015
Trochę energii
Tak jakoś przypadkiem wpadłem na jeden z fajniejszych utworów Toy Dollsów - PC Stoker.
A tutaj coś lepszego - cały koncert. I niech mi ktoś powie, że to nie poprawia humoru!
Godzina świetnej energetycznej muzyki. Tak, wiem, nie wszystkim będzie się to podobać. Ale mi się podoba;)
Czy muszę dodawać, że pamiętam wszystkie teksty? Ba, niektóre z tych riffów kiedyś potrafiłem zagrać.
A tutaj coś lepszego - cały koncert. I niech mi ktoś powie, że to nie poprawia humoru!
Godzina świetnej energetycznej muzyki. Tak, wiem, nie wszystkim będzie się to podobać. Ale mi się podoba;)
Czy muszę dodawać, że pamiętam wszystkie teksty? Ba, niektóre z tych riffów kiedyś potrafiłem zagrać.
wtorek, 1 lipca 2014
Zapożyczenia i wojna dźwięków
Wystarczy przejrzeć historię literatury, malarstwa i muzyki wyraźnie widać, że artyści korzystali z dorobku innych z poprzednich epok. Niekiedy były to wręcz covery, wykorzystanie motywu, detalu lub drobnego pomysłu.
Oto kolejny przykład, który umieszczę w dwóch kontekstach. Pierwszym będzie oczywiście samo zapożyczenie.
Weźmy na przykład utwór zespołu Newcleus - Automan. Dość specyficzny klimat:
Jeden z motywów, odgrywana krótka melodyjka stała się motywem przewodnim utworu Rhythm is a dancer zespołu SNAP.
Niestety nie udało mi się znaleźć pierwszej wersji tego utworu, z rapem TurboB na początku (mam to na kasecie, razem ze świetnym zestawem sampli). Pierwsza wersja była znacznie lepsza od tej powyżej, chociaż sama piosenka jest taka sobie. Zapożyczenie jest ewidentne, tworzy także podobny klimat automatyczny, komputerowy, nadający rytm.
Gdyby porównać to z nowszym wykonaniem tego samego utworu widać wyraźnie, że nowsze wykonanie zostało mocno skompresowane. Ten efekt nazywa się loudness war i jest paskudnym znakiem dzisiejszych śmieci muzycznych nadawanych przez wszystkie stacje.
Tę różnicę widać wyraźnie nawet na przykładzie jednego wspomnianego utworu - Rhythm is a dancer. Oto dowód. http://dr.loudness-war.info/album/list?artist=snap&album=
Sprawdźcie albumy, widać, że jednymi z niewielu zespołów, które do dziś oparły się kompresji jest Dire Straits...
Nie kupujcie śmieci!
Na marginesie - na poprzednim blogu osadzałem ciekawe materiały wideo. Obecnie większość z nich została usunięta z Youtube albo "film jest niedostępny w twoim kraju". Jak to dobrze, że mam własne lokalne archiwum na dyskach.
Oto kolejny przykład, który umieszczę w dwóch kontekstach. Pierwszym będzie oczywiście samo zapożyczenie.
Weźmy na przykład utwór zespołu Newcleus - Automan. Dość specyficzny klimat:
Jeden z motywów, odgrywana krótka melodyjka stała się motywem przewodnim utworu Rhythm is a dancer zespołu SNAP.
Niestety nie udało mi się znaleźć pierwszej wersji tego utworu, z rapem TurboB na początku (mam to na kasecie, razem ze świetnym zestawem sampli). Pierwsza wersja była znacznie lepsza od tej powyżej, chociaż sama piosenka jest taka sobie. Zapożyczenie jest ewidentne, tworzy także podobny klimat automatyczny, komputerowy, nadający rytm.
Gdyby porównać to z nowszym wykonaniem tego samego utworu widać wyraźnie, że nowsze wykonanie zostało mocno skompresowane. Ten efekt nazywa się loudness war i jest paskudnym znakiem dzisiejszych śmieci muzycznych nadawanych przez wszystkie stacje.
Tę różnicę widać wyraźnie nawet na przykładzie jednego wspomnianego utworu - Rhythm is a dancer. Oto dowód. http://dr.loudness-war.info/album/list?artist=snap&album=
Sprawdźcie albumy, widać, że jednymi z niewielu zespołów, które do dziś oparły się kompresji jest Dire Straits...
Nie kupujcie śmieci!
Na marginesie - na poprzednim blogu osadzałem ciekawe materiały wideo. Obecnie większość z nich została usunięta z Youtube albo "film jest niedostępny w twoim kraju". Jak to dobrze, że mam własne lokalne archiwum na dyskach.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Przestroga z przeszłości
Był rok 1968... A po nim 1972... Na kilku kolejnych festiwalach swoje triumfy święciła piosenka o dwóch wieżowcach. Oto ona - Les gratte-ciel, Salvatore Adamo.
Dlaczego ją teraz wspominam? Z racji na tekst. Niestety przez tyle lat nie mogłem go zrozumieć - nie mówię po francusku.
Oto najczarniejsza historia w pamięci Amerykanów od czasów sporu Kaina z Ablem.
Pewnego dnia dwa wieżowce z nudy rozpoczęły wojnę. Grały ją tak dobrze, że zapomniały o tym, by się śmiać. Grały ją tak dobrze, że nie było widać, że jeden z nich ma czarną skórę. Żółtoskórego wykluczono, bo byłby zbyt dobry.
Zaciekłość sprawiła, że między nimi była tylko otchłań.
Była i śmierć, i chwała. Były i siła, i wiktoria. Było zwycięstwo i demencja. Pokonaliśmy niebo.
Z nosem w niebie, radowały się z sukcesów, a niebo cierpliwie ignorowało zniewagi.
Przyszedł czas, gdy prawda zwyciężyła. Na wieżowce spadł deszcz gwiazd. Wieżowce pijane whisky, pijane aż zapomniały o wszystkim, piły do upadku. Upadły, drapiąc ziemię. Pluły krwią, trucizną, zębami, złotem i srebrem. Krwią żywych i zmarłych.
Widziały barwy zwycięstwa, słońce nicości, a potem już tylko wielką, ziejącą dziurę...
To nie jest piosenka na temat 11 września 2001r. Powstała latem 1968r. gdy Salvatore Adamo był w Nowym Jorku i zwiedzał Manhattan. Trwała tam właśnie budowa World Trade Center, dwa wieżowce miały być najwyższymi budynkami na świecie. Tytuł ten zachowały przez dwa lata, gdy w 1974r. zdetronizował je maszt nadajnika pierwszego programu Polskiego Radia w Konstantynowie.
Który również upadł.
Dlaczego ją teraz wspominam? Z racji na tekst. Niestety przez tyle lat nie mogłem go zrozumieć - nie mówię po francusku.
Oto najczarniejsza historia w pamięci Amerykanów od czasów sporu Kaina z Ablem.
Pewnego dnia dwa wieżowce z nudy rozpoczęły wojnę. Grały ją tak dobrze, że zapomniały o tym, by się śmiać. Grały ją tak dobrze, że nie było widać, że jeden z nich ma czarną skórę. Żółtoskórego wykluczono, bo byłby zbyt dobry.
Zaciekłość sprawiła, że między nimi była tylko otchłań.
Była i śmierć, i chwała. Były i siła, i wiktoria. Było zwycięstwo i demencja. Pokonaliśmy niebo.
Z nosem w niebie, radowały się z sukcesów, a niebo cierpliwie ignorowało zniewagi.
Przyszedł czas, gdy prawda zwyciężyła. Na wieżowce spadł deszcz gwiazd. Wieżowce pijane whisky, pijane aż zapomniały o wszystkim, piły do upadku. Upadły, drapiąc ziemię. Pluły krwią, trucizną, zębami, złotem i srebrem. Krwią żywych i zmarłych.
Widziały barwy zwycięstwa, słońce nicości, a potem już tylko wielką, ziejącą dziurę...
To nie jest piosenka na temat 11 września 2001r. Powstała latem 1968r. gdy Salvatore Adamo był w Nowym Jorku i zwiedzał Manhattan. Trwała tam właśnie budowa World Trade Center, dwa wieżowce miały być najwyższymi budynkami na świecie. Tytuł ten zachowały przez dwa lata, gdy w 1974r. zdetronizował je maszt nadajnika pierwszego programu Polskiego Radia w Konstantynowie.
Który również upadł.
wtorek, 14 stycznia 2014
wtorek, 3 grudnia 2013
Coś z przeszłości
Za górami, za lasami... w Bułgarii w Słonecznym Brzegu odbywał się festiwal Złoty Orfeusz. W 1972r. jedną z nagród zdobyła Zdzisława Sośnicka. Podczas tego festiwalu o wiele ciekawszy był jednak recital Salvatore Adamo. Z tego recitalu powstała płyta, która towarzyszyła mi od wczesnego dzieciństwa. Nigdy jednak nie spodziewałem się, że będę mógł obejrzeć ten koncert na wideo. Nie miałem szans zobaczyć go na żywo, chociaż wiem, że festiwal mógł być transmitowany w polskiej telewizji.
Życie jest przewrotne - komuś udało się wyciągnąć z przepastnych archiwów nagranie i... oto ono jest. Nagranie za pomocą telekina, bo magnetowidów w krajach bloku wschodniego na początku lat siedemdziesiątych prawie w ogóle nie było. Pierwszym polskim filmem zrealizowanym przy pomocy magnetowidu, bez pośrednictwa taśmy filmowej był "5 dni z życia emeryta", nakręcony w 1984r.
Po kilku godzinach pracy w kdenlive podłożyłem dźwięk z czarnej płyty (do dziś ma świetną jakość), pracowicie ustawiając "kłapy" do muzyki, ale ze względu na politykę Google i Youtube nie zamierzam tego publikować.
Płytę DVD dostanie moja mama, która ucieszyła się z tego tak samo, jak ja.
Jest to najlepsze wykonanie utworów Salvatore Adamo, jakie kiedykolwiek słyszałem.
Dyrygent i aranżer - Dragomir Draganow (Драгомир Драганов), scenariusz Dymitr Stojanowicz (Димитр Стоянович), reżyser dźwięku Płamien Kacarski (Пламен Кацарски). Skąd wiem? Bo w ostatnim odcinku wystawionym na tubkę są napisy końcowe po bułgarsku.
Życie jest przewrotne - komuś udało się wyciągnąć z przepastnych archiwów nagranie i... oto ono jest. Nagranie za pomocą telekina, bo magnetowidów w krajach bloku wschodniego na początku lat siedemdziesiątych prawie w ogóle nie było. Pierwszym polskim filmem zrealizowanym przy pomocy magnetowidu, bez pośrednictwa taśmy filmowej był "5 dni z życia emeryta", nakręcony w 1984r.
Po kilku godzinach pracy w kdenlive podłożyłem dźwięk z czarnej płyty (do dziś ma świetną jakość), pracowicie ustawiając "kłapy" do muzyki, ale ze względu na politykę Google i Youtube nie zamierzam tego publikować.
Płytę DVD dostanie moja mama, która ucieszyła się z tego tak samo, jak ja.
Jest to najlepsze wykonanie utworów Salvatore Adamo, jakie kiedykolwiek słyszałem.
Dyrygent i aranżer - Dragomir Draganow (Драгомир Драганов), scenariusz Dymitr Stojanowicz (Димитр Стоянович), reżyser dźwięku Płamien Kacarski (Пламен Кацарски). Skąd wiem? Bo w ostatnim odcinku wystawionym na tubkę są napisy końcowe po bułgarsku.
środa, 6 listopada 2013
Taka mało znana piosenka
Słucham głównie dwóch stacji radiowych, jedną z nich jest warszawski VOX FM, drugą (częściej) jest niemieckie RTL Radio. Oto jedna z fajniejszych piosenek z playlisty RTLu - Bruce Springsteen, Janey don't you lose your heart. Była na winylowym singlu, miło ją słyszeć po tylu latach ponownie.
Tutaj Bruce śpiewa na koncercie w Los Angeles w 1985r. Nagranie z kasety VHS:
Niestety nie jest najlepsze technicznie, ma również przykre artefakty z kompresji dźwięku, ale atmosfera tego koncertu jest zaiste niesamowita. Niestety podczas jedynego koncertu Bruce'a, na którym byłem, nie było tej piosenki.
Miłośnikom gry na gitarze (klawiszach) podrzucam co następuje:
main:
A,E
cism,A
H,A (2x)
Ref.
E,A,E
H,E
a więcej można znaleźć tu. Ktoś nawet zrobił świetny styl do aranżera Solton-Ketron MS50. Wiem, bo mam.
Tutaj Bruce śpiewa na koncercie w Los Angeles w 1985r. Nagranie z kasety VHS:
Niestety nie jest najlepsze technicznie, ma również przykre artefakty z kompresji dźwięku, ale atmosfera tego koncertu jest zaiste niesamowita. Niestety podczas jedynego koncertu Bruce'a, na którym byłem, nie było tej piosenki.
Miłośnikom gry na gitarze (klawiszach) podrzucam co następuje:
main:
A,E
cism,A
H,A (2x)
Ref.
E,A,E
H,E
a więcej można znaleźć tu. Ktoś nawet zrobił świetny styl do aranżera Solton-Ketron MS50. Wiem, bo mam.
środa, 3 lipca 2013
Brassens był prorokiem
Gdy w latach sześćdziesiątych do poety i śpiewaka Brassensa zwracali się dziennikarze, by opisał co pikantniejsze szczegóły ze swojego życia, zawsze odmawiał. Gdy miał już dość, napisał w 1962r, tę oto piosenkę, która w polskim tłumaczeniu Łobodzińskiego nosi tytuł "Cena sławy". Nagranie pochodzi z 1972r. Dziś, w dobie Facebooka i podobnych serwisów, tekst ten brzmi jakoś inaczej, proroczo.
Zaszyłem się już dawno w domowym ukryciu,
Od szosy głównej w bok zadowolony z życia.
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej,
Na laurach spoczywając jak statek na dnie.
Wiadomo wszak, że zawsze znajdą się doradcy,
Co wmówią ci, że masz spowiadać się na cacy
I by nie zatarł się po tobie żaden ślad
Co pikantniejsze sprawki wywlekać na jaw.
Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra
Wynika z tego, że mam wszelki wstyd porzucić
(Choć przecież się to z mym sumieniem jednak kłóci).
Ujawnić mam gdzie, z kim rozpustnie spędzam czas,
Pozycji ulubionych katalog mam dać.
Lecz gdybym zaczął tu wymieniać po nazwiskach,
To ileż wiernych żon dostałoby po pyskach,
A iluż bym przyjaciół stracił w jeden dzień?
Nie mówiąc już, że w noc na dwór wyjść bałbym się.
Lecz muszę wyznać, że przeraża mnie to wszystko,
Nie cierpię chorobliwie ekshibicjonistów
I wolę, by mój organ znało, wierzcie mi,
Te parę kobiet, lekarz i już więcej nikt.
A może jednak mam jak gwiazda wam rozbłysnąć
I machnąć tu czy tam skandalik towarzyski?
Czy grzechot moich genitaliów w biały dzień
Zagłuszyć miałby czysty ministrantów śpiew?
Na przykład taki fakt: światowa pewna dama,
Do której zwykłem wpadać w wieczór albo z rana
Raz na jedwabnej sofie zniewoliła mnie
I zaraziła czymś, czym do dziś brzydzę się.
Więc dla większego szumu, dla własnej reklamy
Mam oto kalać święty honor owej damy?
Po mieście latać i rozgłaszać tam i tu
Że od Markizy Y mam gnid cały wór?
Bóg świadkiem, że mnie łączy komitywa szczera
Z nie byle kim: z ozdobą paryskiego kleru.
On - katecheta, ja - poeta brzydkich słów.
On przy mnie mówi: "amen", ja przy nim: "o ku...",
Lecz po cóż zaraz pisać grubymi wołami
Żem raz zaskoczył go u kolan mej kochanki.
On cicho nucąc psalm szykował się do mszy
Zaś ona mu w tonsurze zabijała wszy.
Tłum chciałby, żeby miast gitary w mych ramionach
Co dzień kręciła się ina gwiazda filmowa.
Do diabła, czemu to, z kim spędzam każdą noc
Ma przynieść chwałę mi? Nie rozumiem za grosz.
Cóż, pismak składa hołd bogini o stu twarzach
A ta chce, żebym ja ot, w formie komentarza
Przedstawił panią X i dodał jeszcze, że
Na jej wzgórek Wenery co noc wspinam się.
A może chcecie, bym się przyznał wam z ochotą,
Że tak, jak wielu z was zwyczajną jestem ciotą
I żebym chód panienki przyjął jako swój,
Bym biegał jak gazela, a nie lazł jak wół.
Lecz nie dam wam, hultaje, także tej radości,
Bo miłość grecka mi nie sprawi przyjemności.
A zresztą nawet grosza nie wart cały kram
Pederastyczna zbrodnia to już nie ten szpan.
Ten szybki Tour de France po plotkach dziennikarskich
Wykazał, że nie zaspokoję was, ciekawskich
I miast sensację wzbudzać, wolę ćwiczyć słuch,
Piosenki sobie śpiewać i drapać się w brzuch.
Jak ktoś chce, bym zaśpiewał, zrobię to w try miga.
Jak nie, to przecież też nie dzieje mi się krzywda.
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej
Na laurach sobie spocznę jak statek na dnie.
Dla miłośników gitary - utwór w tonacji e-moll, akordy:
em, E7, Fis, hm
E, am, D, G
C, F, H7, em
F, em Fis, H
II: am, em, H, em
Ref: G, H, em, D, em
Niestety nie władam językiem francuskim, do tłumaczenia angielskiego miałbym pewne zastrzeżenia (recipes to są przepisy kuchenne a nie recepta czy przepis na życie), polski tekst również trochę zgrzyta (grzechot genitaliów? hm...), ale wiem, że taki tekst szalenie trudno przetłumaczyć.
Zaszyłem się już dawno w domowym ukryciu,
Od szosy głównej w bok zadowolony z życia.
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej,
Na laurach spoczywając jak statek na dnie.
Wiadomo wszak, że zawsze znajdą się doradcy,
Co wmówią ci, że masz spowiadać się na cacy
I by nie zatarł się po tobie żaden ślad
Co pikantniejsze sprawki wywlekać na jaw.
Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra
Wynika z tego, że mam wszelki wstyd porzucić
(Choć przecież się to z mym sumieniem jednak kłóci).
Ujawnić mam gdzie, z kim rozpustnie spędzam czas,
Pozycji ulubionych katalog mam dać.
Lecz gdybym zaczął tu wymieniać po nazwiskach,
To ileż wiernych żon dostałoby po pyskach,
A iluż bym przyjaciół stracił w jeden dzień?
Nie mówiąc już, że w noc na dwór wyjść bałbym się.
Lecz muszę wyznać, że przeraża mnie to wszystko,
Nie cierpię chorobliwie ekshibicjonistów
I wolę, by mój organ znało, wierzcie mi,
Te parę kobiet, lekarz i już więcej nikt.
A może jednak mam jak gwiazda wam rozbłysnąć
I machnąć tu czy tam skandalik towarzyski?
Czy grzechot moich genitaliów w biały dzień
Zagłuszyć miałby czysty ministrantów śpiew?
Na przykład taki fakt: światowa pewna dama,
Do której zwykłem wpadać w wieczór albo z rana
Raz na jedwabnej sofie zniewoliła mnie
I zaraziła czymś, czym do dziś brzydzę się.
Więc dla większego szumu, dla własnej reklamy
Mam oto kalać święty honor owej damy?
Po mieście latać i rozgłaszać tam i tu
Że od Markizy Y mam gnid cały wór?
Bóg świadkiem, że mnie łączy komitywa szczera
Z nie byle kim: z ozdobą paryskiego kleru.
On - katecheta, ja - poeta brzydkich słów.
On przy mnie mówi: "amen", ja przy nim: "o ku...",
Lecz po cóż zaraz pisać grubymi wołami
Żem raz zaskoczył go u kolan mej kochanki.
On cicho nucąc psalm szykował się do mszy
Zaś ona mu w tonsurze zabijała wszy.
Tłum chciałby, żeby miast gitary w mych ramionach
Co dzień kręciła się ina gwiazda filmowa.
Do diabła, czemu to, z kim spędzam każdą noc
Ma przynieść chwałę mi? Nie rozumiem za grosz.
Cóż, pismak składa hołd bogini o stu twarzach
A ta chce, żebym ja ot, w formie komentarza
Przedstawił panią X i dodał jeszcze, że
Na jej wzgórek Wenery co noc wspinam się.
A może chcecie, bym się przyznał wam z ochotą,
Że tak, jak wielu z was zwyczajną jestem ciotą
I żebym chód panienki przyjął jako swój,
Bym biegał jak gazela, a nie lazł jak wół.
Lecz nie dam wam, hultaje, także tej radości,
Bo miłość grecka mi nie sprawi przyjemności.
A zresztą nawet grosza nie wart cały kram
Pederastyczna zbrodnia to już nie ten szpan.
Ten szybki Tour de France po plotkach dziennikarskich
Wykazał, że nie zaspokoję was, ciekawskich
I miast sensację wzbudzać, wolę ćwiczyć słuch,
Piosenki sobie śpiewać i drapać się w brzuch.
Jak ktoś chce, bym zaśpiewał, zrobię to w try miga.
Jak nie, to przecież też nie dzieje mi się krzywda.
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej
Na laurach sobie spocznę jak statek na dnie.
Dla miłośników gitary - utwór w tonacji e-moll, akordy:
em, E7, Fis, hm
E, am, D, G
C, F, H7, em
F, em Fis, H
II: am, em, H, em
Ref: G, H, em, D, em
Niestety nie władam językiem francuskim, do tłumaczenia angielskiego miałbym pewne zastrzeżenia (recipes to są przepisy kuchenne a nie recepta czy przepis na życie), polski tekst również trochę zgrzyta (grzechot genitaliów? hm...), ale wiem, że taki tekst szalenie trudno przetłumaczyć.
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Ciekawostka z polskiej wioski
Tyle czytałem na temat bardzo swoistego miejsca, jakim bez wątpienia była dzielnica Avondale w Chicago - swego czasu największe skupisko Polonii za granicą. W końcu nie bez powodu drugim co do wielkości skupiskiem Polaków na świecie nie jest Trójmiasto, czy któraś ze śląskich aglomeracji ale... Chicago.

Na zdjęciu - ulica Milwaukee i "słynny" sklep, który doczekał się nawet fotki w Wikipedii pod hasłem Jackowo. Tak też nazywa się ta dzielnica, od kościoła Św Jacka przy ulicy Wolfram.
Byłem w jednym z takich sklepów, gdzie można kupić nie tylko polski chleb, ale także mąkę żytnią (prościej w Chicago niż w Warszawie, powaga!) i mnóstwo innych produktów. W tym sklepie słyszałem bardzo charakterystyczną piosenkę o Bartku, który miał wypadek ze stówką butelek, złamał ząbek o sto żubrówek, a tyle wypił wódek, że upadł na tyłek: "przykry to wypadek, przybiegł policjantek, Bartek wypiął rurę i zapomniał słówek"...
Myślałem, że tę piosenkę nagrali emigranci. Przywieźli oni do USA niejedną piosenkę, najsławniejsza stała się chyba "Who stole the kishka" nagrana m.in. przez Mantys Brothers, a także przez Ala Jankovica. Tymczasem utwór o Bartku nagrali francuscy parodyści z zespołu Les VRP.
Znajomi mówili mi, że polską dzielnicę w Chicago koniecznie trzeba zobaczyć. Podtrzymuję to stwierdzenie, Jackowo jest bardzo swoistym miejscem. Świadczy o tym na przykład taka kartka w witrynie sklepu:

W Polsce - nic nadzwyczajnego. Ale to zdjęcie zrobiłem w USA!
Mała adnotacja na marginesie - tę piosenkę o Bartku słyszałem dawno temu, gdy mój kolega o ksywce Marchewa vel Murphy puścił mi jako ciekawostkę. W tym czasie jednym z "pomocników drogowych" był Bartek, który pochodził z Wrocławia, kiedyś mieszkał w ceglanym budynku niedaleko dworca głównego, a za kołnierz nie wylewał i mnóstwo żubrówki wypił;)
Na zdjęciu - ulica Milwaukee i "słynny" sklep, który doczekał się nawet fotki w Wikipedii pod hasłem Jackowo. Tak też nazywa się ta dzielnica, od kościoła Św Jacka przy ulicy Wolfram.
Byłem w jednym z takich sklepów, gdzie można kupić nie tylko polski chleb, ale także mąkę żytnią (prościej w Chicago niż w Warszawie, powaga!) i mnóstwo innych produktów. W tym sklepie słyszałem bardzo charakterystyczną piosenkę o Bartku, który miał wypadek ze stówką butelek, złamał ząbek o sto żubrówek, a tyle wypił wódek, że upadł na tyłek: "przykry to wypadek, przybiegł policjantek, Bartek wypiął rurę i zapomniał słówek"...
Myślałem, że tę piosenkę nagrali emigranci. Przywieźli oni do USA niejedną piosenkę, najsławniejsza stała się chyba "Who stole the kishka" nagrana m.in. przez Mantys Brothers, a także przez Ala Jankovica. Tymczasem utwór o Bartku nagrali francuscy parodyści z zespołu Les VRP.
Znajomi mówili mi, że polską dzielnicę w Chicago koniecznie trzeba zobaczyć. Podtrzymuję to stwierdzenie, Jackowo jest bardzo swoistym miejscem. Świadczy o tym na przykład taka kartka w witrynie sklepu:
W Polsce - nic nadzwyczajnego. Ale to zdjęcie zrobiłem w USA!
Mała adnotacja na marginesie - tę piosenkę o Bartku słyszałem dawno temu, gdy mój kolega o ksywce Marchewa vel Murphy puścił mi jako ciekawostkę. W tym czasie jednym z "pomocników drogowych" był Bartek, który pochodził z Wrocławia, kiedyś mieszkał w ceglanym budynku niedaleko dworca głównego, a za kołnierz nie wylewał i mnóstwo żubrówki wypił;)
poniedziałek, 20 maja 2013
Marek Jackowski...
Wczoraj zmarł Marek Jackowski, dziś był cichy pogrzeb, na którym oprócz żony i córek był także jego syn z małżeństwa z Korą. Marek zmarł na bardzo rozległy zawał serca.
Wszyscy teraz będą do upojenia się zachwycać oprócz błękitnego nieba, ale dla mnie numerem jeden jest słodki uśmiech twój (fantastyczna piosenka o miłości). Na drugim miejscu anioł który nas prowadzi i już nowy jest dzień.
Oto ta piosenka
Niestety klip nigdy nie powstał, a sama płyta No1 wydana była najpierw na kasecie (mam oryginał). Slajdy takie sobie, ale niech będą, lepsze to, niż nic. Marek tyle dobrej muzyki skomponował, praktycznie większość hitów Maanamu to jego utwory. Szkoda, że nie udało mu się dokończyć projektu Goodboys. Mieszkał pod Neapolem i doskonale znał to miasto. Byłem w tej samej kawiarni, o której opowiadał w wywiadach.
Kora oczywiście wydała z siebie jakieś smętne teksty na temat Marka, ale jakoś sama nie chciała się pofatygować, bo podobno biletów nie było. Podpowiedziałbym - Lufthansa przez Monachium, były jeszcze miejsca w ekonomicznej jeśli emerytce polskiego rocka brakuje kasy na biznes. Nie pytajcie skąd wiem o tych biletach. Do tego to zdarzenie podczas koncertu, by pozbyć się Marka z zespołu. Ech, sodówka do głowy uderzyła i tyle.
czwartek, 16 maja 2013
To było prawie trzydzieści lat temu...
Mózg jest naprawdę dziwny. Znalazłem w Internecie piosenki z dawnej audycji poświęconej Wysockiemu. Śpiewał tam między innymi Kondrat, Młynarski, Perepeczko, Fronczewski, była piosenka o bokserze, była "poranna gimnastyka", a także słynna piosenka o locie z Moskwy do Odessy. Do dziś pamiętam teksty ("otwórz okno swe na oścież, ćwicz przysiady, siedem, osiem..."). Gdy usłyszałem to nagranie, mogłem zaśpiewać razem z Młynarskim, tak dobrze pamiętam tekst.
Rzecz w tym, że kaseta, na której to było nagrane, zginęła ponad dwadzieścia pięć lat temu! Nigdy potem nie słyszałem tych piosenek.
Kto zna Wysockiego w oryginale potwierdzi, że jest to nie tylko świetne tłumaczenie, ale także doskonała aranżacja muzyczna.
jest też piosenka o nutach
(mała uwaga na marginesie - nie każda gama kończy się na "do" ;) )
Przedstawienie nagrano w 1980r. Moja rada - zassać, zapisać sobie, bo zdejmą z tuby i zniknie.
Którą z piosenek Wysockiego najbardziej lubię? O, tę: Chociaż tekst jest prosty, piosenkę bardzo trudno przetłumaczyć na język polski. (Wideo z Wysockim jest tu a inne wykonanie tu.
Rzecz w tym, że kaseta, na której to było nagrane, zginęła ponad dwadzieścia pięć lat temu! Nigdy potem nie słyszałem tych piosenek.
Kto zna Wysockiego w oryginale potwierdzi, że jest to nie tylko świetne tłumaczenie, ale także doskonała aranżacja muzyczna.
jest też piosenka o nutach
(mała uwaga na marginesie - nie każda gama kończy się na "do" ;) )
Przedstawienie nagrano w 1980r. Moja rada - zassać, zapisać sobie, bo zdejmą z tuby i zniknie.
Którą z piosenek Wysockiego najbardziej lubię? O, tę: Chociaż tekst jest prosty, piosenkę bardzo trudno przetłumaczyć na język polski. (Wideo z Wysockim jest tu a inne wykonanie tu.
piątek, 26 kwietnia 2013
Gwiazdy zadeptać, bo nic nie jest nad
Mało ludzi przysłuchuje się temu, co śpiewają wokaliści w piosenkach - disco polo jest tego najlepszym przykładem. Niekiedy jednak trafiają się piosenki z tak zwanym drugim dnem. Tylko, że musi upłynąć trochę czasu, by to docenić.
Oto jedna z nich, nagranie z Sopotu, z 1989r.
Dalej przez życie na wskroś.
Dalej jak brzytwą pod włos.
W biegu rodzimy się, w biegu jest rytm
Miłość i dymu kęs, nagły ruch głowy w tył. (czyli setuchna w pracy)
Dalej przez błoto i kurz.
Dalej spod wozu na wóz.
Gwiazdy zadeptać, bo nic nie jest nad. (wyścig szczurów)
Drogi posłuszna toń wciąga nas. (korporacja)
Ref. Gdzie tak biegniecie, bracia, dokąd ten bieg
Życie spod nóg pryska jak śnieg.
Gdzie tak biegniecie, bracia, w strunach już rdza.
Wszędzie jest bieg, wszędzie ten sam.
Dalej do kumpli i w świat. (każdy, kto pracował w korpo, zrozumie to)
Dalej do pierzyn, do ciał. (jak wyżej)
W gardle już suchy żwir, rozkosz i krzyk.
Bełta parzący smak, oczu błysk, gniewu błysk. (jak wyżej).
Dalej przez lata, sto lat.
Dalej na dno jeszcze raz.
Ptasie wesele hen, wron czarna sieć.
Wracać do siebie chcesz, gdzie to jest?
Właśnie oto jest pytanie, gdzie to jest... Przewidzieć wyścig szczurów w 1984r., zanim w ogóle mogło to być możliwe w tym kraju - genialne.
Miłośnikom grania podrzucę to:
wstęp: em, G, hm / D, C
zwrotka cz.1 em, G, A, D/ em, G, A, hm
zwrotka cz.2 C, G, A7, A
Refren
em, D, G, A, C7, hm
em, D, G, A, C7, A
Dalej przez życie na wskroś.
Dalej jak brzytwą pod włos.
W biegu rodzimy się, w biegu jest rytm
Miłość i dymu kęs, nagły ruch głowy w tył. (czyli setuchna w pracy)
Dalej przez błoto i kurz.
Dalej spod wozu na wóz.
Gwiazdy zadeptać, bo nic nie jest nad. (wyścig szczurów)
Drogi posłuszna toń wciąga nas. (korporacja)
Ref. Gdzie tak biegniecie, bracia, dokąd ten bieg
Życie spod nóg pryska jak śnieg.
Gdzie tak biegniecie, bracia, w strunach już rdza.
Wszędzie jest bieg, wszędzie ten sam.
Dalej do kumpli i w świat. (każdy, kto pracował w korpo, zrozumie to)
Dalej do pierzyn, do ciał. (jak wyżej)
W gardle już suchy żwir, rozkosz i krzyk.
Bełta parzący smak, oczu błysk, gniewu błysk. (jak wyżej).
Dalej przez lata, sto lat.
Dalej na dno jeszcze raz.
Ptasie wesele hen, wron czarna sieć.
Wracać do siebie chcesz, gdzie to jest?
Właśnie oto jest pytanie, gdzie to jest... Przewidzieć wyścig szczurów w 1984r., zanim w ogóle mogło to być możliwe w tym kraju - genialne.
Miłośnikom grania podrzucę to:
wstęp: em, G, hm / D, C
zwrotka cz.1 em, G, A, D/ em, G, A, hm
zwrotka cz.2 C, G, A7, A
Refren
em, D, G, A, C7, hm
em, D, G, A, C7, A
niedziela, 3 marca 2013
Ballada o najdzikszym Zachodzie
Dziś rano obudziła mnie kreskówka w typie westernowym, gdzie pod jedną z rodzin bandytów podszywała się druga. Śmieszne, ale przypomniała mi się moja ulubiona piosenka z Kabaretu Dudek. Ile wtedy mogłem mieć lat, gdy tego słuchałem z płyty? 9? 10? Czy muszę dodawać, że pamiętam do dziś? Tekst jest oczywiście niezawodnego Młynarskiego. Niestety dzisiejsze dziewięciolatki nie będą zainteresowane taką piosenką. Szkoda. Ja znałem na pamięć słynne "miałem w domu dwanaście butelek jałowcówki", czy "ucz się Jasiu" (nagranie jest nieco inne od tego, co było na płycie) i zdarzało mi się wielokrotnie, jako dwunastolatkowi komentować coś "praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb". Do dziś się to przydaje, ale niewiele ludzi pamięta, a szkoda.
A piosenka? Oto i ona:
Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie,
Wysłuchajcie więc Państwo, ballady
O tak zwanym "najdzikszym zachodzie".
Miasto było tam, jakich tysiące,
Wokół preria i skały naprzeciw.
Jak gdzie indziej, świeciło tam słońce,
Marli starcy, rodziły się dzieci.
I tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał.
Jeden szeryf na jednego mieszkańca
Konsekwencje ten fakt miał ogromne,
Bo nikt w mieście za spluwę nie chwytał,
I od dawna już każdy zapomniał,
Jak wygląda prawdziwy bandyta.
Choć finanse poniekąd leżały,
Gospodarka i przemysł był na nic,
Ale każdy, czy duży czy mały,
Czuł się za to bezpieczny bez granic
Jeśli państwa historia ta nudzi,
To pocieszcie się tym, że nareszcie
Którejś nocy krzyk ludzi obudzi,
Bank rozbity! bandyci są w mieście!
Dobrzy ludzie, na próżno wołacie.
Nikt nie wstanie, za spluwę nie chwyci,
Skoro każdy świadomość zatracił,
Czym się różnią od ludzi bandyci.
Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie.
Wysłuchaliście Państwo ballady
O tak zwanym "najdzikszym zachodzie".
Miasto było tam, jakich tysiące,
Ludzkie w nim krzyżowały się drogi,
Lecz nie wszystkim świeciło tam słońce,
Bo bandyci krążyli bez trwogi.
Wyciągnijmy więc morał w tej balladzie ukryty,
Gdy nie grozi nam żadne riffifi,
Że czasami najtrudniej jest rozpoznać bandytę,
Gdy dokoła są sami szeryfi.
Aż się prosi, by zacytować to obecnym rządzącym. Ale od polityki trzymam się z daleka.
A piosenka? Oto i ona:
Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie,
Wysłuchajcie więc Państwo, ballady
O tak zwanym "najdzikszym zachodzie".
Miasto było tam, jakich tysiące,
Wokół preria i skały naprzeciw.
Jak gdzie indziej, świeciło tam słońce,
Marli starcy, rodziły się dzieci.
I tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał.
Jeden szeryf na jednego mieszkańca
Konsekwencje ten fakt miał ogromne,
Bo nikt w mieście za spluwę nie chwytał,
I od dawna już każdy zapomniał,
Jak wygląda prawdziwy bandyta.
Choć finanse poniekąd leżały,
Gospodarka i przemysł był na nic,
Ale każdy, czy duży czy mały,
Czuł się za to bezpieczny bez granic
Jeśli państwa historia ta nudzi,
To pocieszcie się tym, że nareszcie
Którejś nocy krzyk ludzi obudzi,
Bank rozbity! bandyci są w mieście!
Dobrzy ludzie, na próżno wołacie.
Nikt nie wstanie, za spluwę nie chwyci,
Skoro każdy świadomość zatracił,
Czym się różnią od ludzi bandyci.
Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie.
Wysłuchaliście Państwo ballady
O tak zwanym "najdzikszym zachodzie".
Miasto było tam, jakich tysiące,
Ludzkie w nim krzyżowały się drogi,
Lecz nie wszystkim świeciło tam słońce,
Bo bandyci krążyli bez trwogi.
Wyciągnijmy więc morał w tej balladzie ukryty,
Gdy nie grozi nam żadne riffifi,
Że czasami najtrudniej jest rozpoznać bandytę,
Gdy dokoła są sami szeryfi.
Aż się prosi, by zacytować to obecnym rządzącym. Ale od polityki trzymam się z daleka.
środa, 30 stycznia 2013
Polskie teksty czyli Jan Baker
Czy zdarzyło się Wam spotkać coś, co kiedyś zrobiliście, wykonane przez kogoś innego, podobnie, ale lepiej?
Mi wielokrotnie.
Gdy miałem tak zwane małe naście lat robiłem mnóstwo przeróbek tekstów różnych piosenek. Dobierałem słowa pod kątem rytmu, podobieństwa głosek i dopasowania do oryginalnej muzyki. Nie jest to łatwe zadanie, bo melodia języka polskiego, jego dłuższe wyrazy, różni się całkiem od angielszczyzny. Rym powinien być męski (z akcentem oksytonicznym, na ostatnią sylabę), a to wcale nie jest tak łatwo napisać, by nie zamykać się w śmiesznym ograniczeniu typowych zestawień zwanych popularnie rymami częstochowskimi;)
Dlatego doceniam dobrze napisany wesoły tekst. Aż szkoda, że tak późno odkryłem Artura Andrusa.
Powiedzmy, że bierzemy na tapetę Boney M.
This is the story of Ma Baker, the meanest cat from ol' Chicago town..
Po polsku byłoby to tak:
To jest historia Jana Bakera, piekarza z Suwalszczyzny, który wyjechał za chlebem do Chicago Town.
Przewińcie do 2:34.
W jego rodzinnej wsi był tylko jeden sklep.
Sam pędził bimber i potrafił upiec chleb.
Bardzo robotny był, z ludziami dobrze żył.
Gdy sobie gnał rowerkiem to wszystko miał gdzieś
Lecz nieraz chciał Jan Baker porzucić tę wieś.
Halinie H. obiecał, że wróci na chrzest.
Pewnego dnia odleciał, samolot miał przez....
Belfast, Belfast. Facet z fajką w pysku siedzi przy ognisku.
Belfast, Belfast, to robotnik drogowy łata pas startowy.
Setny raz łata pas, łata pas, bo szczur wyżera dużo dziur.
Belfast, to tu przychodzi jakiś typ
Dłonie pachną mu filetami różnych ryb.
Śmieje się, pokazuje, że ma gest.
Kiedyś w KGB, no a teraz to on jest.
Iwan Rasputin impresario sex - maszin
Eksportowanych na cały świat.
Iwan Rasputin impresario sex - maszin,
O Ameryce powiada tak..
[..]
Stany: piękny kraj, tylko że
Chłopy takie, jak baby są, na twarzy róż.
Nie znajdziesz już prawdziwych mężczyzn w Stanach.
Chłopy takie, jak baby są, królestwo lal,
Tu nawet drwal używa kremu na noc.
W 1988 zrobiłem coś podobnego, ale głos mam jeszcze gorszy od Andrusa. Ten luzak o sobie żartuje, że jest artystą z cyklu "Gdzie ta melodia". Ja mam jeszcze gorzej, ale się nie będę przejmował, bo i po co.
Ale mam też coś, z czego się bardzo cieszę. Puśćcie piosenkę Daddy Cool. W refrenie możecie śmiało zaśpiewać o kimś, że jest stary, stary chuj. Spróbujcie, to naprawdę poprawia humor! Mój mały wynalazek.
Mi wielokrotnie.
Gdy miałem tak zwane małe naście lat robiłem mnóstwo przeróbek tekstów różnych piosenek. Dobierałem słowa pod kątem rytmu, podobieństwa głosek i dopasowania do oryginalnej muzyki. Nie jest to łatwe zadanie, bo melodia języka polskiego, jego dłuższe wyrazy, różni się całkiem od angielszczyzny. Rym powinien być męski (z akcentem oksytonicznym, na ostatnią sylabę), a to wcale nie jest tak łatwo napisać, by nie zamykać się w śmiesznym ograniczeniu typowych zestawień zwanych popularnie rymami częstochowskimi;)
Dlatego doceniam dobrze napisany wesoły tekst. Aż szkoda, że tak późno odkryłem Artura Andrusa.
Powiedzmy, że bierzemy na tapetę Boney M.
This is the story of Ma Baker, the meanest cat from ol' Chicago town..
Po polsku byłoby to tak:
To jest historia Jana Bakera, piekarza z Suwalszczyzny, który wyjechał za chlebem do Chicago Town.
Przewińcie do 2:34.
W jego rodzinnej wsi był tylko jeden sklep.
Sam pędził bimber i potrafił upiec chleb.
Bardzo robotny był, z ludziami dobrze żył.
Gdy sobie gnał rowerkiem to wszystko miał gdzieś
Lecz nieraz chciał Jan Baker porzucić tę wieś.
Halinie H. obiecał, że wróci na chrzest.
Pewnego dnia odleciał, samolot miał przez....
Belfast, Belfast. Facet z fajką w pysku siedzi przy ognisku.
Belfast, Belfast, to robotnik drogowy łata pas startowy.
Setny raz łata pas, łata pas, bo szczur wyżera dużo dziur.
Belfast, to tu przychodzi jakiś typ
Dłonie pachną mu filetami różnych ryb.
Śmieje się, pokazuje, że ma gest.
Kiedyś w KGB, no a teraz to on jest.
Iwan Rasputin impresario sex - maszin
Eksportowanych na cały świat.
Iwan Rasputin impresario sex - maszin,
O Ameryce powiada tak..
[..]
Stany: piękny kraj, tylko że
Chłopy takie, jak baby są, na twarzy róż.
Nie znajdziesz już prawdziwych mężczyzn w Stanach.
Chłopy takie, jak baby są, królestwo lal,
Tu nawet drwal używa kremu na noc.
W 1988 zrobiłem coś podobnego, ale głos mam jeszcze gorszy od Andrusa. Ten luzak o sobie żartuje, że jest artystą z cyklu "Gdzie ta melodia". Ja mam jeszcze gorzej, ale się nie będę przejmował, bo i po co.
Ale mam też coś, z czego się bardzo cieszę. Puśćcie piosenkę Daddy Cool. W refrenie możecie śmiało zaśpiewać o kimś, że jest stary, stary chuj. Spróbujcie, to naprawdę poprawia humor! Mój mały wynalazek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)