Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 grudnia 2015

LOL NOOB BETON TREE

W Biedronce była czekolada pewnej znanej firmy. Opakowanie zostało pocięte na literki i...

A potem już poleciało:




Kto czekał do późna na pana kanapkę (MrRollo) ten wie dlaczego to ma sens:


To akurat nie ma sensu:

Ale to już ma:

Wygrało jednak to:


 

niedziela, 19 lipca 2015

Tak zwana "karma" w praktyce



Nie będę cytował komentarzy na CB radio, przewijało się w nich, że "ten wuj urwał nać". Albo tak jakoś podobnie.
Muzyka: Garik Sukacziow, "Moja babuszka kurit trubku".

poniedziałek, 13 lipca 2015

Dopalacz

W związku z coraz częstszymi przypadkami zgonów informuje się, że dopalacz jest integralną i niejadalną częścią wojskowego silnika turboodrzutowego i nie podlega konsumpcji.

czwartek, 29 stycznia 2015

Jak z dowcipu

Dość często rozmawiam z ludźmi z pewnej firmy. Pracuje tam pan o nazwisku KOTAS.
Gdy dziś załatwiałem uzupełnienie informacji od nich, padło pytanie o to, kto prowadzi tę sprawę. Podałem nazwisko. Chwilę później mój kolega dzwoni do mnie i pyta się o to, czy dzwoniłem już do pana CHOJA.


Padłem. Jak w dowcipie.

wtorek, 27 stycznia 2015

Trochę energii

Tak jakoś przypadkiem wpadłem na jeden z fajniejszych utworów Toy Dollsów - PC Stoker.

A tutaj coś lepszego - cały koncert. I niech mi ktoś powie, że to nie poprawia humoru!


Godzina świetnej energetycznej muzyki. Tak, wiem, nie wszystkim będzie się to podobać. Ale mi się podoba;)
Czy muszę dodawać, że pamiętam wszystkie teksty? Ba, niektóre z tych riffów kiedyś potrafiłem zagrać.

środa, 7 stycznia 2015

Tak zwane Święta i Nowy Rok

Bez komputera?
Da się. Przez cały ten czas albo siedziałem przed radiostacją albo czytałem sobie powieści (w formie tekstu lub telegraficznej - tak zwanego CW booka).

A gdyby nie było Internetu?


Poziom głupoty spadłby nieco. Tak mi się widzi.

środa, 11 września 2013

Mój stary jest krótkofalowcem (czyli opowiadanie nie całkiem z życia wzięte)

Odkąd pamiętam, w domu zawsze był jakiś sprzęt elektroniczny. Ojciec bawił się tym od dawna, opowiadał mi o swoich eksperymentach, budował odbiorniki radiowe, niektóre nawet działały. To jednak za mało powiedziane, bo jego pasja jest wszędzie.

Rodzina czasami ma tego tak serdecznie dość, że nawet sobie nie wyobrażacie. Cały czas włączony jakiś odbiornik, gdzie w szumach i jakiś pieprzonych piskach, gwizdach słychać kaczy głos nawiedzonych gości, którzy cały czas coś o siku siku. O żesz kur... nie mogą iść do tego kibla czy co? Mama też ma przerąbane, powiedziała mi kiedyś, że wśród hałasu dzieciaków w szkole wyłapywała „si ku kontest”.
Nas atakuje nie tylko ten kaczy głos. Stary równie często łapie za klucz i całymi dniami pika z jakimiś innymi podobnymi. Kiedyś mnie chciał nauczyć tego gówna, ale stwierdziłem, że na nic mi się to nie przyda. Ale jakoś samo wsiąkło przez osmozę. No, raz się przydało, gdy pojechaliśmy na narty i stary zjechał ze szlaku i się zgubił. Ja zjechałem, bo mi się zachciało lać. Usłyszałem jego gwizdek, odgwizdałem mu i tak żeśmy się dogadali. W sumie, gdybym nie znał morsa, też bym odgwizdał i też by mnie znalazł – jeden czort. Dumny był ze mnie, cały czas podkreślał, że tego to trzeba się uczyć, bo się w życiu przyda. Na ch*j to, skoro i tak nikt tego nie umie poza takimi wariatami, jak on. I czasami ich rodzinami, które i tak mają przesrane.

środa, 3 lipca 2013

Brassens był prorokiem

Gdy w latach sześćdziesiątych do poety i śpiewaka Brassensa zwracali się dziennikarze, by opisał co pikantniejsze szczegóły ze swojego życia, zawsze odmawiał. Gdy miał już dość, napisał w 1962r, tę oto piosenkę, która w polskim tłumaczeniu Łobodzińskiego nosi tytuł "Cena sławy". Nagranie pochodzi z 1972r. Dziś, w dobie Facebooka i podobnych serwisów, tekst ten brzmi jakoś inaczej, proroczo.



Zaszyłem się już dawno w domowym ukryciu,
Od szosy głównej w bok zadowolony z życia.
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej,
Na laurach spoczywając jak statek na dnie.
Wiadomo wszak, że zawsze znajdą się doradcy,
Co wmówią ci, że masz spowiadać się na cacy
I by nie zatarł się po tobie żaden ślad
Co pikantniejsze sprawki wywlekać na jaw.

Cóż, sława to jest, proszę was
Zabawa lub paskudna gra

Wynika z tego, że mam wszelki wstyd porzucić
(Choć przecież się to z mym sumieniem jednak kłóci).
Ujawnić mam gdzie, z kim rozpustnie spędzam czas,
Pozycji ulubionych katalog mam dać.
Lecz gdybym zaczął tu wymieniać po nazwiskach,
To ileż wiernych żon dostałoby po pyskach,
A iluż bym przyjaciół stracił w jeden dzień?
Nie mówiąc już, że w noc na dwór wyjść bałbym się.

Lecz muszę wyznać, że przeraża mnie to wszystko,
Nie cierpię chorobliwie ekshibicjonistów
I wolę, by mój organ znało, wierzcie mi,
Te parę kobiet, lekarz i już więcej nikt.
A może jednak mam jak gwiazda wam rozbłysnąć
I machnąć tu czy tam skandalik towarzyski?
Czy grzechot moich genitaliów w biały dzień
Zagłuszyć miałby czysty ministrantów śpiew?

Na przykład taki fakt: światowa pewna dama,
Do której zwykłem wpadać w wieczór albo z rana
Raz na jedwabnej sofie zniewoliła mnie
I zaraziła czymś, czym do dziś brzydzę się.
Więc dla większego szumu, dla własnej reklamy
Mam oto kalać święty honor owej damy?
Po mieście latać i rozgłaszać tam i tu
Że od Markizy Y mam gnid cały wór?

Bóg świadkiem, że mnie łączy komitywa szczera
Z nie byle kim: z ozdobą paryskiego kleru.
On - katecheta, ja - poeta brzydkich słów.
On przy mnie mówi: "amen", ja przy nim: "o ku...",
Lecz po cóż zaraz pisać grubymi wołami
Żem raz zaskoczył go u kolan mej kochanki.
On cicho nucąc psalm szykował się do mszy
Zaś ona mu w tonsurze zabijała wszy.

Tłum chciałby, żeby miast gitary w mych ramionach
Co dzień kręciła się ina gwiazda filmowa.
Do diabła, czemu to, z kim spędzam każdą noc
Ma przynieść chwałę mi? Nie rozumiem za grosz.
Cóż, pismak składa hołd bogini o stu twarzach
A ta chce, żebym ja ot, w formie komentarza
Przedstawił panią X i dodał jeszcze, że
Na jej wzgórek Wenery co noc wspinam się.

A może chcecie, bym się przyznał wam z ochotą,
Że tak, jak wielu z was zwyczajną jestem ciotą
I żebym chód panienki przyjął jako swój,
Bym biegał jak gazela, a nie lazł jak wół.
Lecz nie dam wam, hultaje, także tej radości,
Bo miłość grecka mi nie sprawi przyjemności.
A zresztą nawet grosza nie wart cały kram
Pederastyczna zbrodnia to już nie ten szpan.

Ten szybki Tour de France po plotkach dziennikarskich
Wykazał, że nie zaspokoję was, ciekawskich
I miast sensację wzbudzać, wolę ćwiczyć słuch,
Piosenki sobie śpiewać i drapać się w brzuch.
Jak ktoś chce, bym zaśpiewał, zrobię to w try miga.
Jak nie, to przecież też nie dzieje mi się krzywda.
Niechętny, by zapłacić cenę sławy mej
Na laurach sobie spocznę jak statek na dnie.

Dla miłośników gitary - utwór w tonacji e-moll, akordy:

em, E7, Fis, hm
E, am, D, G
C, F, H7, em
F, em Fis, H
II: am, em, H, em

Ref: G, H, em, D, em

Niestety nie władam językiem francuskim, do tłumaczenia angielskiego miałbym pewne zastrzeżenia (recipes to są przepisy kuchenne a nie recepta czy przepis na życie), polski tekst również trochę zgrzyta (grzechot genitaliów? hm...), ale wiem, że taki tekst szalenie trudno przetłumaczyć.

niedziela, 17 lutego 2013

Old geezer

Jak już jesteśmy w tematach krótkofalowców, to podrzucę coś takiego:

Razem z restrukturyzacją Urzędu Komunikacji Elektronicznej wprowadza się następującą licencję Kategorii "S"

Licencja amatorska Kategorii S - "Stary Dziad"


1. Egzamin nie jest wymagany, osoba podlega nominacji przez kumpli z radia.
2. Znak wywoławczy nie jest wymagany. Stary dziad i tak go nie zapamięta.
3. Nie wymaga się telegrafii, bo artretyzm uniemożliwi nadawanie za pomocą klucza. Zresztą Stary Dziad i tak  nie zapamięta alfabetu Morse'a.
4. Komunikacja głosowa - emisja AM, a nie SSB. Stary dziad nadal posiada sprzęt z lat czterdziestych i pięćdziesiątych.
5. Jedna częstotliwość stabilizowana kwarcem w paśmie 80m. Brak ograniczeń mocy nadawania.
6. Dwustronne łączności nie są wymagane. Wystarczy włączyć nadajnik i zacząć niekończący się monolog narzekań.
7. Ulubione tematy: hemoroidy, prostata i pogoda.

Kiedy stajesz się Starym Dziadem?
Znajomi (jeśli ich tylko masz) na pewno ci o tym powiedzą.

Jaka jest różnica między Starym Prykiem lub Pierdziochem a Starym Dziadem? Dziad to przypadek stracony, w innych staruszkach siedzi duch młodego fajnego faceta.
(autor: N9JO, biuletyn Broward County Amateur Radio Club)

Na marginesie - szkoda, że polskie biuletyny klubów krótkofalarskich nie są chociaż w połowie tak ciekawe jak ten, dystrybuowany przez niewielki klub z okolic Ft Lauderdale na Florydzie.

środa, 30 stycznia 2013

Polskie teksty czyli Jan Baker

Czy zdarzyło się Wam spotkać coś, co kiedyś zrobiliście, wykonane przez kogoś innego, podobnie, ale lepiej?
Mi wielokrotnie.
Gdy miałem tak zwane małe naście lat robiłem mnóstwo przeróbek tekstów różnych piosenek. Dobierałem słowa pod kątem rytmu, podobieństwa głosek i dopasowania do oryginalnej muzyki. Nie jest to łatwe zadanie, bo melodia języka polskiego, jego dłuższe wyrazy, różni się całkiem od angielszczyzny. Rym powinien być męski (z akcentem oksytonicznym, na ostatnią sylabę), a to wcale nie jest tak łatwo napisać, by nie zamykać się w śmiesznym ograniczeniu typowych zestawień zwanych popularnie rymami częstochowskimi;)
Dlatego doceniam dobrze napisany wesoły tekst. Aż szkoda, że tak późno odkryłem Artura Andrusa.
 
Powiedzmy, że bierzemy na tapetę Boney M.

This is the story of Ma Baker, the meanest cat from ol' Chicago town..

Po polsku byłoby to tak:

To jest historia Jana Bakera, piekarza z Suwalszczyzny, który wyjechał za chlebem do Chicago Town.


Przewińcie do 2:34.

W jego rodzinnej wsi był tylko jeden sklep.
Sam pędził bimber i potrafił upiec chleb.
Bardzo robotny był, z ludziami dobrze żył.

Gdy sobie gnał rowerkiem to wszystko miał gdzieś
Lecz nieraz chciał Jan Baker porzucić tę wieś.
Halinie H. obiecał, że wróci na chrzest.
Pewnego dnia odleciał, samolot miał przez....

Belfast, Belfast. Facet z fajką w pysku siedzi przy ognisku.
Belfast, Belfast, to robotnik drogowy łata pas startowy.
Setny raz łata pas, łata pas, bo szczur wyżera dużo dziur.


Belfast, to tu przychodzi jakiś typ
Dłonie pachną mu filetami różnych ryb.
Śmieje się, pokazuje, że ma gest.
Kiedyś w KGB, no a teraz to on jest.

Iwan Rasputin impresario sex - maszin
Eksportowanych na cały świat.
Iwan Rasputin impresario sex - maszin,
O Ameryce powiada tak..

[..]
Stany: piękny kraj, tylko że
Chłopy takie, jak baby są, na twarzy róż.
Nie znajdziesz już prawdziwych mężczyzn w Stanach.
Chłopy takie, jak baby są, królestwo lal,
Tu nawet drwal używa kremu na noc.

W 1988 zrobiłem coś podobnego, ale głos mam jeszcze gorszy od Andrusa. Ten luzak o sobie żartuje, że jest artystą z cyklu "Gdzie ta melodia". Ja mam jeszcze gorzej, ale się nie będę przejmował, bo i po co.

Ale mam też coś, z czego się bardzo cieszę. Puśćcie piosenkę Daddy Cool. W refrenie możecie śmiało zaśpiewać o kimś, że jest stary, stary chuj. Spróbujcie, to naprawdę poprawia humor! Mój mały wynalazek.

sobota, 26 stycznia 2013

Hallo, Szpicbródka w niemieckim banku

Dwa tygodnie temu złodzieje obrabowali niemiecki bank w sposób iście filmowy. Z pobliskiego podziemnego parkingu wykopali tunel i obrabowali skrytki bankowe. Niemiecka policja ma 262 wskazówki związane z napadem, w tunelu znaleziono podobno butelki i puszki po napojach z polskimi etykietami, a tysiąc pozostawionych kątowników pochodziło z Polski. Żadnej przemocy, nie ma ofiar... Tyle, że obrabowali skrytki bankowe, gdzie przechowywana jest biżuteria, zdarzają się także niedeklarowane dochody, różne dokumenty itp. Biżuterii nie da się łatwo sprzedać, chyba, że w Rosji czy w krajach Trzeciego Świata.
Ku mojemu zdziwieniu kradzież ta została potraktowana z uśmiechem i sympatią. Najlepsze są oczywiście komentarze:

Szpenie zadbały o szczegóły. A na marginesie jeśli ukradli koszernym, to niech im będzie na zdrowie.
262 puszki po tyskim czyli kopało 4 Ślązaków przez 8-10 dni
napadu dokonali jednak Niemcy ....puszki były po konserwie tyrolskiej. 
jak by to byli POLACY to zabrali by kasę i skrytki {jako złom }
a tak to miejscowa niemiecka robota i nam polskim fachowcom opinię szargają 
zwykle nie jestem zadowolony ze stereotypu polaka złodzieja, ale to prawdziwy majstersztyk a la HENRYK KWINTO, który powiedział w słynnej kwestii, "zresztą zamiast kraść jako dyrektor, fabrykant, sekretarz czy inny prezes, lepiej już kraść par excellence jako złodziej, tak jest chyba uczciwiej"
Haha... to na pewno był Kwinto i Duńczyk z VaBank. :-)
Doskonała robota "na Szpicbrodkę", pewnie Mistrzowi lepiej się w grobie leży jak widzi tak dobrych naśladowców.
Albercik, patrz! Nasi tu byli! 
oczywiście komentarze z portalu gazeta.pl:
Gdyby sprawcy pochodzili z Izraela to komentarze byłyby wyłączone :) 
 Są też pytania o profil narodowościowy okolic tego banku:
Czy w Steglitz dalej mieszka tylu Kebabów?
te kebaby się mnożą jak szczury